Kary umowne za opóźnienie w robotach budowlanych. Kiedy sąd może je obniżyć?

Kary umowne za opóźnienie w robotach budowlanych. Kiedy sąd może je obniżyć?

W umowach o roboty budowlane kara umowna za opóźnienie jest jednym z najczęściej stosowanych zabezpieczeń inwestora. Z punktu widzenia wykonawcy bywa jednak najpoważniejszym ryzykiem ekonomicznym całej umowy. W praktyce kara naliczana za każdy dzień opóźnienia potrafi pochłonąć znaczną część wynagrodzenia, a czasem przewyższyć realny uszczerbek inwestora.

Nie oznacza to jednak, że każda kara wyliczona matematycznie z umowy musi zostać zasądzona w pełnej wysokości. Zgodnie z art. 484 § 2 kodeksu cywilnego dłużnik może żądać zmniejszenia kary umownej, jeżeli zobowiązanie zostało w znacznej części wykonane albo kara jest rażąco wygórowana. W sprawach budowlanych ten przepis ma ogromne znaczenie praktyczne, bo opóźnienie nie zawsze oznacza, że inwestor doznał szkody odpowiadającej wartości naliczonej kary.

Kiedy sądy obniżają kary umowne?

Z orzecznictwa wynika, że sądy nie stosują jednego automatycznego przelicznika. Nie można powiedzieć, że kara zawsze zostanie obniżona o 30%, 50% albo 80%. Decydują okoliczności konkretnej inwestycji. W praktyce najczęściej znaczenie mają następujące kryteria:

·         wykonanie robót w całości albo w znacznej części, mimo przekroczenia terminu;

·         brak wykazanej szkody po stronie inwestora albo szkoda niewielka w porównaniu z naliczoną karą;

·         relacja kary do całego wynagrodzenia wykonawcy;

·         relacja kary do wartości tej części robót, której dotyczyło opóźnienie;

·         długość opóźnienia i jego realny wpływ na możliwość korzystania z obiektu;

·         jakość wykonanych robót oraz brak istotnych zastrzeżeń przy odbiorze;

·         przyczyny opóźnienia, w tym współdziałanie inwestora, zmiany projektowe, front robót, pogoda, decyzje administracyjne i zachowanie innych uczestników procesu budowlanego;

·         czy kara ma nadal funkcję odszkodowawczą i dyscyplinującą, czy staje się dodatkowym źródłem zysku dla inwestora.

Szczególnie ważna jest relacja kary do wynagrodzenia. Jeżeli kara wynosi kilka lub kilkanaście procent wynagrodzenia, sąd może uznać ją za normalne ryzyko kontraktowe. Jeżeli jednak kara zbliża się do połowy wynagrodzenia, przekracza je albo jest naliczana według bardzo wysokiej stawki dziennej, pojawia się mocny argument za miarkowaniem.

Drugim praktycznym punktem odniesienia jest szkoda. Wierzyciel nie musi wykazywać szkody, aby sama kara umowna była należna. Brak szkody nie powoduje więc automatycznie oddalenia roszczenia o karę. Ale przy miarkowaniu szkoda wraca do sprawy. Jeżeli inwestor nie pokazuje, że opóźnienie przełożyło się na konkretne koszty, utracone przychody, utrudnienia w użytkowaniu obiektu albo inne realne konsekwencje, sąd może uznać, że kara w pełnej wysokości byłaby nadmierna.

O czym zapomina inwestor występując z pozwem o kary umowne.

Inwestor powinien pokazać realny gospodarczy skutek opóźnienia. Radzę zrobić to już w pozwie. W sprawach gospodarczych, późniejsze powoływanie twierdzeń I dowodów może zostać pominięte przez sąd. Podchodząc racjonalnie od sytuacji I odkładając emocje I już w pozwie redukując karę umowną możemy zwiększych szansę na sukces I istotnie obniżyć opłatę sądową już na wstępie.


O czym zapomina strona pozwana broniąc się przed karą umowną

Pisząc odpowiedź na pozew często w praktce zapomina się o dogłębnym przemyśleniu i udowodnieniu wszystkich wyżej wymienionych przyczyn dla których sąd może obniżyć karę umowną. My to bezwzględnie wykorzystujemy.  Sąd z własnej inicjatywy nie będzie się tego domyślał, dlatego radzę aby w odpowiedzi na pozew z każdej powyższej przyczyny zrobić osobny rozdział w odpowiedzi na pozew. Zdaża się też na sali rozpraw, że sąd wymaga podania jaka wysokość kary umownej w przedstawionych przez pozwanego okolicznościach jest właściwa. Innymi slowy czego konkretnie domaga się pozwany od sądu. Warto przemyśleć odpowiedź I nie sprowadzać jej tylko do żądania redukcji kary do zera. Zawsze są jeszcze inne argumenty kwestionujące karę co do samej zasady.


Czy karę można zmiarkować do zera?

Co do zasady miarkowanie oznacza zmniejszenie kary, a nie jej całkowite uchylenie. Jeżeli kara umowna została skutecznie zastrzeżona, doszło do opóźnienia, a dłużnik ponosi za nie odpowiedzialność, sąd najczęściej pozostawia pewną część kary. Ma ona zachować funkcję dyscyplinującą i sankcyjną.

W praktyce „zejście do zera” jest możliwe przede wszystkim wtedy, gdy problem nie dotyczy już miarkowania, lecz samej zasadności kary: na przykład kara została naliczona za zdarzenie nieobjęte umową, zapis umowny jest nieważny, inwestor sam uniemożliwił wykonanie robót w terminie, brak jest odpowiedzialności wykonawcy za opóźnienie albo kara została naliczona sprzecznie z treścią umowy. Wtedy sąd nie tyle miarkuje karę do zera, ile uznaje, że kara w ogóle się nie należy.

W ramach samego art. 484 § 2 kodeksu cywilnego możliwe jest jednak bardzo daleko idące obniżenie. W orzecznictwie Sądu Najwyższego spotykamy redukcję o ponad 98%, czyli praktycznie do symbolicznej kwoty. Taki wynik może być uzasadniony wtedy, gdy szkoda wierzyciela była znikoma, naruszenie miało niewielki ciężar gospodarczy, a kara była całkowicie oderwana od realnego interesu wierzyciela.

Nie oznacza to jednak, że każda kara wyliczona matematycznie z umowy musi zostać zasądzona w pełnej wysokości. Zgodnie z art. 484 § 2 kodeksu cywilnego dłużnik może żądać zmniejszenia kary umownej, jeżeli zobowiązanie zostało w znacznej części wykonane albo kara jest rażąco wygórowana. W sprawach budowlanych ten przepis ma ogromne znaczenie praktyczne, bo opóźnienie nie zawsze oznacza, że inwestor doznał szkody odpowiadającej wartości naliczonej kary.

Kiedy sądy obniżają kary umowne?

Z orzecznictwa wynika, że sądy nie stosują jednego automatycznego przelicznika. Nie można powiedzieć, że kara zawsze zostanie obniżona o 30%, 50% albo 80%. Decydują okoliczności konkretnej inwestycji. W praktyce najczęściej znaczenie mają następujące kryteria:

·         wykonanie robót w całości albo w znacznej części, mimo przekroczenia terminu;

·         brak wykazanej szkody po stronie inwestora albo szkoda niewielka w porównaniu z naliczoną karą;

·         relacja kary do całego wynagrodzenia wykonawcy;

·         relacja kary do wartości tej części robót, której dotyczyło opóźnienie;

·         długość opóźnienia i jego realny wpływ na możliwość korzystania z obiektu;

·         jakość wykonanych robót oraz brak istotnych zastrzeżeń przy odbiorze;

·         przyczyny opóźnienia, w tym współdziałanie inwestora, zmiany projektowe, front robót, pogoda, decyzje administracyjne i zachowanie innych uczestników procesu budowlanego;

·         czy kara ma nadal funkcję odszkodowawczą i dyscyplinującą, czy staje się dodatkowym źródłem zysku dla inwestora.

Szczególnie ważna jest relacja kary do wynagrodzenia. Jeżeli kara wynosi kilka lub kilkanaście procent wynagrodzenia, sąd może uznać ją za normalne ryzyko kontraktowe. Jeżeli jednak kara zbliża się do połowy wynagrodzenia, przekracza je albo jest naliczana według bardzo wysokiej stawki dziennej, pojawia się mocny argument za miarkowaniem.

Drugim praktycznym punktem odniesienia jest szkoda. Wierzyciel nie musi wykazywać szkody, aby sama kara umowna była należna. Brak szkody nie powoduje więc automatycznie oddalenia roszczenia o karę. Ale przy miarkowaniu szkoda wraca do sprawy. Jeżeli inwestor nie pokazuje, że opóźnienie przełożyło się na konkretne koszty, utracone przychody, utrudnienia w użytkowaniu obiektu albo inne realne konsekwencje, sąd może uznać, że kara w pełnej wysokości byłaby nadmierna.

O czym zapomina inwestor występując z pozwem o kary umowne.

Inwestor powinien pokazać realny gospodarczy skutek opóźnienia. Radzę zrobić to już w pozwie. W sprawach gospodarczych, późniejsze powoływanie twierdzeń I dowodów może zostać pominięte przez sąd. Podchodząc racjonalnie od sytuacji I odkładając emocje I już w pozwie redukując karę umowną możemy zwiększych szansę na sukces I istotnie obniżyć opłatę sądową już na wstępie.

O czym zapomina strona pozwana broniąc się przed karą umowną

Pisząc odpowiedź na pozew często w praktce zapomina się o dogłębnym przemyśleniu i udowodnieniu wszystkich wyżej wymienionych przyczyn dla których sąd może obniżyć karę umowną. My to bezwzględnie wykorzystujemy.  Sąd z własnej inicjatywy nie będzie się tego domyślał, dlatego radzę aby w odpowiedzi na pozew z każdej powyższej przyczyny zrobić osobny rozdział w odpowiedzi na pozew. Zdaża się też na sali rozpraw, że sąd wymaga podania jaka wysokość kary umownej w przedstawionych przez pozwanego okolicznościach jest właściwa. Innymi slowy czego konkretnie domaga się pozwany od sądu. Warto przemyśleć odpowiedź I nie sprowadzać jej tylko do żądania redukcji kary do zera. Zawsze są jeszcze inne argumenty kwestionujące karę co do samej zasady.

Czy karę można zmiarkować do zera?

Co do zasady miarkowanie oznacza zmniejszenie kary, a nie jej całkowite uchylenie. Jeżeli kara umowna została skutecznie zastrzeżona, doszło do opóźnienia, a dłużnik ponosi za nie odpowiedzialność, sąd najczęściej pozostawia pewną część kary. Ma ona zachować funkcję dyscyplinującą i sankcyjną.

W praktyce „zejście do zera” jest możliwe przede wszystkim wtedy, gdy problem nie dotyczy już miarkowania, lecz samej zasadności kary: na przykład kara została naliczona za zdarzenie nieobjęte umową, zapis umowny jest nieważny, inwestor sam uniemożliwił wykonanie robót w terminie, brak jest odpowiedzialności wykonawcy za opóźnienie albo kara została naliczona sprzecznie z treścią umowy. Wtedy sąd nie tyle miarkuje karę do zera, ile uznaje, że kara w ogóle się nie należy.

W ramach samego art. 484 § 2 kodeksu cywilnego możliwe jest jednak bardzo daleko idące obniżenie. W orzecznictwie Sądu Najwyższego spotykamy redukcję o ponad 98%, czyli praktycznie do symbolicznej kwoty. Taki wynik może być uzasadniony wtedy, gdy szkoda wierzyciela była znikoma, naruszenie miało niewielki ciężar gospodarczy, a kara była całkowicie oderwana od realnego interesu wierzyciela.

1. Sąd Apelacyjny w Katowicach, I ACa 315/15

W sprawie dotyczącej robót budowlanych naliczono karę umowną w wysokości 245.439,43 zł. Sąd obniżył ją do 122.719,72 zł, czyli o 50%. Istotne było to, że stawka 0,5% za każdy dzień zwłoki, liczona od całego przedmiotu zamówienia, dawała bardzo wysokie obciążenie w skali roku. Sąd zwrócił również uwagę, że kara stanowiła około 26% wartości prac. Kara umowna ma rekompensować interes wierzyciela i dyscyplinować dłużnika, ale nie powinna prowadzić do nieuzasadnionej dysproporcji.

2. Sąd Najwyższy, II CSK 745/17

W tej sprawie kara umowna za opóźnienie została obliczona według stawki 1% wynagrodzenia brutto za każdy dzień opóźnienia. Sąd zaakceptował obniżenie kary do 1/6 pierwotnej wysokości. Oznacza to redukcję o około 83,33%. Znaczenie miało to, że w praktyce rynkowej kary za opóźnienie są często ustalane na poziomie 0,1–0,2% dziennie, zobowiązanie zostało wykonane, a inwestor nie wykazał wysokości szkody.

3. Sąd Okręgowy w Szczecinie, VIII GC 337/19

Wykonawca dochodził zwrotu wynagrodzenia potrąconego z karą umowną. Kara wynosiła 473.598,37 zł. Sąd uznał, że należy ją obniżyć o 50%. Po stronie wykonawcy przemawiało to, że roboty zostały wykonane w całości, jakość prac została oceniona jako dobra, inwestor nie zgłaszał istotnych zastrzeżeń jakościowych i nie wykazał żadnej szkody wynikającej z opóźnienia. Jednocześnie sąd nie obniżył kary o żądane 95%, ponieważ wykonawca jako profesjonalista powinien liczyć się z ryzykiem kar umownych.

4. Sąd Apelacyjny w Poznaniu, I AGa 222/20

W tej sprawie sąd badał kilka kar związanych z realizacją inwestycji. Karę za 28 dni opóźnienia w terminie końcowym obniżono z 406.720,72 zł do 203.360,36 zł, czyli o 50%. Podobnie o połowę obniżono kary za opóźnienie w realizacji wybranych kamieni milowych, między innymi dotyczących szczelności dachu i zbiornika przeciwpożarowego. Sąd podkreślił, że obiekt ostatecznie wykonano w całości, opóźnienie końcowe wyniosło 28 dni, a inwestor nie skonkretyzował szkody. Ważne było też to, że opóźnienia częściowe nie zawsze przekładały się na rzeczywiste opóźnienie całej inwestycji.

Wnioski dla wykonawców i inwestorów

Dla wykonawcy najważniejsze jest to, aby nie ograniczać się do ogólnego twierdzenia, że kara jest za wysoka. Wniosek o miarkowanie powinien wskazywać, jaka kara byłaby według wykonawcy odpowiednia i dlaczego. Trzeba pokazać procent wykonania robót, rzeczywisty wpływ opóźnienia na inwestycję, brak szkody albo jej niewielki rozmiar, dobrą jakość robót oraz przyczyny opóźnienia.

Dla inwestora wniosek jest odwrotny: sama nota obciążeniowa nie zawsze wystarczy. Jeżeli inwestor chce utrzymać karę w pełnej wysokości, powinien wykazać, że termin miał istotne znaczenie gospodarcze, opóźnienie realnie utrudniło korzystanie z obiektu, spowodowało koszty lub utratę przychodów, a wysokość kary jest proporcjonalna do naruszenia.

Miarkowanie kary umownej w sprawach budowlanych jest więc nie tyle wyjątkiem, ile realnym narzędziem procesowym. Nie znosi ono znaczenia umowy, ale pozwala sądowi przeciwdziałać sytuacjom, w których kara liczona automatycznie prowadziłaby do wyniku rażąco niesprawiedliwego.

Blog Image
Logo

Kancelaria specjalizująca się się w prawie budowlanym i nieruchomościach.

Kancelaria adwkacka Pirożek & Pirożek Aleja Wojciecha Korfantego 51,

40-160 Katowice

Newsletter

Subskrybuj nasz newsletter, aby otrzymywać najnowsze ciekawostki ze świata prawa budowlanego.

© 2026 Kancelaria adwokacka Pirożek & Pirożek

Logo

Kancelaria specjalizująca się się w prawie budowlanym i nieruchomościach.

Kancelaria adwkacka Pirożek & Pirożek Aleja Wojciecha Korfantego 51,

40-160 Katowice

Newsletter

Subskrybuj nasz newsletter, aby otrzymywać najnowsze ciekawostki ze świata prawa budowlanego.

© 2026 Kancelaria adwokacka Pirożek & Pirożek

Logo

Kancelaria specjalizująca się się w prawie budowlanym i nieruchomościach.

Kancelaria adwkacka Pirożek & Pirożek Aleja Wojciecha Korfantego 51,

40-160 Katowice

Newsletter

Subskrybuj nasz newsletter, aby otrzymywać najnowsze ciekawostki ze świata prawa budowlanego.

© 2026 Kancelaria adwokacka Pirożek & Pirożek